Menu

NOCNIK, CZYLI DZIENNIK PISANY NOCĄ

Kto u licha będzie miał odwagę przeczytać tę olbrzymią kupę ja i mnie ? To mi się wydaje cuchnące mnie samej

Miasto Dada

natalia.biel

 Błyszczące w słońcu żurawie pochylone nad kadłubami wieżowców. Korposzczurki za szybkami biurowców. Flambirowana tęcza na Placu Zbawiciela. Zamiast krasnoludków i złotego garnka - hipsterzy i celebryci.

(2012 r. późna jesień, szarość, która przeszła w przydługą zimę). Na początku Warszawa objawiła mi się watahami staruszek w futrach z jenotów.  W stolicy się pracuje (bo w Krakowie to można jeszcze spacerować), a kto nie pracuje, ten albo jest bezrobotny albo jest staruszką. I to było takie dojmująco smutne, poczułam się na uboczu jak te wyliniałe staruszki, które świecąc oczami czyhają w zaułkach hipermarketowych alejek na swoje życiowe promocje.

Dość szybko zaczęłam pracę nad Projektem Koszyki – na wzór, powiedzmy, hiszpański, czy londyński w Warszawie miał powstać bar w sercu bazaru. (Serce pełne wódki, bardzo Gałczyńskie to).

Dla równowagi ciała i ducha biegam. Sześć dni w tygodniu średnio 8 km dziennie. Warszawę poznawałam biegając na targowiska i rozmawiając z handlarzami. Moja pierwsza wyprawa pod Fortecę – było jakieś minus dziesięć, pogoda robiła ze mnie bałwana, nie mogłam znaleźć ulicy Zakroczymskiej. Pamiętam dziwne spojrzenie kobiety, która zaczepiona przeze mnie pytaniem „Przepraszam, czy wie pani, gdzie handluje Pan Ziółko?” przyspieszyła kroku, dziwnie się na mnie oglądając. Tak biegałam pół roku. Koszyki wystartowały. Serca zaczęły wypełniać się wódką.

Warszawa dla mnie jak fizjomitologiczny rozcieńczony obraz – „Fatagaga” Maxa Ernsta i Hansa Arpa. Niepokojąca. Dada.

Zapraszam do MIASTA DADA.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

© NOCNIK, CZYLI DZIENNIK PISANY NOCĄ
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci